Przejdź do treści
04 lis 2026 • Aktualności

Troje autorów Mazurka nr 3

Z trzech mazurków Karola Szymanowskiego zostały dwa, przynajmniej oficjalnie. W latach 1933–1934 kompozytor pracował nad swoim ostatnim opusem, nr 62, ale do wydania trafiły tylko dwie miniatury. Trzecia przez lata leżała w archiwum w postaci fragmentów zapisanych ołówkiem na kartach ze szkicami pozostałych. Szymanowski nie ułatwiał pracy potomnym: notował szybko i dla siebie.

Materiał Mazurka nr 3 odnalazła i opracowała Elżbieta Jasińska-Jędrosz, która przez dziesięciolecia badała rękopisy kompozytora, a w 2023 roku fragmenty ukazały się drukiem nakładem PWM. Tyle że zapis nutowy, nawet odtworzony z największą starannością, wciąż nie był gotowym utworem. Zachowała się cała pierwsza część, znaczna część środkowej i urywek powrotu do początku. Brakowało jednak zakończenia.

Podobne dylematy mieli ci, którzy kończyli Requiem Mozarta i „Turandot” Pucciniego albo rekonstruowali X Symfonię Mahlera. W prześwi(a)tach pomiędzy zachowanymi nutami a gotowym utworem ktoś musi zdecydować o ich kolejności, rozwinięciu i zakończeniu. I wtedy zaczyna się kłopot z autorstwem.

Z inicjatywy pianistki Joanny Domańskiej do pracy zabrał się Mikołaj Piotr Górecki, kompozytor, który kończył już cudzą muzykę: własnego ojca, Henryka Mikołaja. Jak sam przyznaje, tamto zadanie było łatwiejsze. Tu należało najpierw ustalić kolejność fragmentów i zbudować z nich przekonującą całość. Górecki postanowił nie dopisywać własnych motywów, ale Domańska, która miała mazurek nagrać, uznała łączniki za zbyt podobne. Wprowadziła więc trzy własne i przywróciła cztery takty, które Szymanowski przekreślił. Nie wiadomo, czy odrzucił je na dobre, czy tylko odłożył na później, a o opinię autora, niestety, trudno.

Koda Góreckiego, zbudowana z motywów Szymanowskiego, kończy utwór łagodnie, na tle burdonowej kwinty – Domańska słyszy w niej pożegnanie. Mazurek liczy dziś 85 taktów, z czego 66 pochodzi od Szymanowskiego, i trwa około trzech minut. Ma więc troje autorów, chociaż jeden z nich nie miał już nic do powiedzenia.